Rozdział V





Po rozstaniu z Aleksandrem, Luna długo nie mogła dojść do siebie, jeździła po okolicy i nie tylko, zastanawiając się czy zobaczyć się z nim jeszcze kiedykolwiek, przypominając sobie i analizując każdą chwilę minionego wieczoru i wtulała się w bukiecik konwalii, pamiątkę romantycznej łąki. Co prawda rozstając się z nim przyrzekła spotkanie, ale nie była przekonana czy na pewno to dobry pomysł.
Od tamtej nocy, czuła niesprecyzowane, obecne gdzieś na granicy jej świadomości zagrożenie, ale czy to ona była zagrożeniem, czy to może on stanowił zagrożenie, a może coś innego… jednak… chciała go chronić, coś kazało jej chronić go za wszelką cenę, bardziej niż własne życie, ale przed czym.
Prawda była taka, iż to ona była zbyt niebezpieczna dla niego, zarówno ona sama jak i Gajusz. O tym wolała nie myśleć, przedtem starała się zbagatelizować ten problem, ale to nie było takie proste. Cały układ między nią i Gajuszem nie był prosty, związała ich ogromna przyjaźń, ale dla niego była też jego własnością i jak by też częścią jego organizmu. Czy zrezygnowałby z niej? Czy zrezygnowałby np. z jednej ręki…?
Wróciwszy w końcu do domu ostrożnie odstawiła motor do garażu i postanowiła pójść do siebie, tak by nie spotkać nikogo z rodziny. Oczywiście musiała napatoczyć się na Sebastiana, zauważyła go dopiero wychodząc z garażu.
Stał oparty o ścianę i wpatrzony w nią, jak zwykle seksowny do bólu, ciemny i mroczny, ubrany w czarną bluzę i czarną skórzana kurtkę podkreślające jego kruczoczarne włosy i ciemne oczy. Oczekując wyjaśnień, stał i uśmiechał się ze swoim typowym, kpiącym wyrazem idealnie ukształtowanych warg i cały czas przenikliwie jej się przyglądał, lekko mrużąc ciemne, sprawiające wrażenie nieprzeniknionych oczy.
Aż podskoczyła, z Sebastianem nigdy nie było wiadomo czego się spodziewać. Sprawiał wrażenie okrutnego i nieczułego, a choć wiedziała, że to maska, to przywdziewanie jej przez lata, odbiło się na jego zachowaniach i reakcjach. Był gwałtowny i nieprzewidywalny, a wybuchowy temperament świetnie dodatkowo współgrał z wielkim wzrostem, silną budową no i oczywiście olbrzymią siłą i zwinnością.
Zwykle był okrutnie szczery, aż do bólu i nie znosił kłamstwa może dlatego właśnie, że potrafił je bezbłędnie odczytywać i sprawiało mu ono wielki ból, a może czasami ranienie prawdą sprawiało mu po prostu dziką przyjemność.
- Czyżbyś zmieniła upodobania do pojazdów i polubiłaś motory? – spytał z kpiną
- Z tym lubieniem to przesada, chciałam się przejechać do lasu, a jeżdżenie po lesie samochodem robi za wiele hałasu, no nie – spróbowała ostrożnie
Popatrzył jeszcze wnikliwiej na Lunę i mrukną
- No, jasne, a co tak bardzo chcesz ukryć
- No.. jak ci powiem, to będę musiała cię prosić o zachowanie tego dla siebie, lub Cię zabić – powiedziała to szybko, choć niepewnie
- Dla siebie, w tym domu np. przy Oliwii chyba żartujesz – Sebastian roześmiał się cicho i kpiąco
- Jej sama powiem, zresztą ona już wie – dodała
- Dobra, nie znoszę być okłamywany, ale ja sam mogę czasem ściemniać – rzucił z okrutnym uśmieszkiem, jak by na myśl o dobrej zabawie.
- Ok., byłam z chłopakiem – Luna wyrzuciła to z siebie w końcu.
- To taki sekret – Sebastian kpił dalej.
- No, ze zwykłym chłopakiem i na dodatek… - zawiesiła głos na moment. – Bardzo, bardzo mi na nim zależy, bardziej niż na własnym życiu – dodała poważnie szeptem.
Wyraz twarzy Sebastiana zmienił się w jednej chwili, spojrzał na Lunę współczująco, jak prawdziwy przyjaciel, to właśnie w nim zawsze ceniła tak bardzo. Kiedy zrzucił na moment maskę kpiny i okrucieństwa, był naprawdę szlachetny i godny zaufania.
- I co teraz, jak to załatwisz? - powiedział - Kiedyś będziesz musiała powiedzieć Gajuszowi – dodał poważnie.
- No, kiedyś, ale teraz nie mogę – spojrzała mu prosto w oczy. – Proszę…
- Dobra, dobra, uciekaj już, bo się rozczulę, a…. i możesz sobie brać ten motor kiedy chcesz – mrukną
- Dziękuję
Nie mówiąc już nic więcej pobiegła szybko i bezgłośnie do siebie.
Noc ciągnęła się w nieskończoność na rozmyślaniu co powinna zrobić. W końcu podjęła postanowienie, co przyniosło jej wielka ulgę. Obawiała się, iż reszta jej rodziny nie będzie zbyt zachwycona jej wyborem, więc na razie sprawę wolała zachować w tajemnicy, czy było to jednak rozsądne i czy możliwe.


Aleksander jeszcze długo stał na skraju lasu, patrząc na drogę na której wydawało mu się, że wciąż widzi znikająca w kurzu postać na motorze. W końcu powlókł się do domu, nieobecny jednak myślami.
Wspomnienie każdej chwili z Luną przyprawiało go o zawroty głowy i dreszcze. Wiedział już, że nie jest w stanie przeżyć ani chwili bez niej, był tak nieodwołalnie i bezwarunkowo zakochany w niej, iż każda chwila bez niej wydawała się wiecznością, a jedynie wspomnienia pozwalały istnieć.
Niestety kolejne dni przynosiły rozczarowanie, pomimo długich spacerów po lesie nie spotkał jej, co prawda i tak nie mógł spać i całe noce spędzał albo przed telewizorem, albo komputerem, ale nawet nie bardzo wiedział co widział na ekranie. Czasem grał sam dla siebie smętne ballady, jednak i to przynosiło ukojenie tylko na moment.
W szkole był tak nieprzytomny, że fizyk wysłał go do pielęgniarki bojąc się, że to może jakieś konsekwencje jego wypadku. Ta jednak nic nie stwierdziła oprócz zmęczenia i chciała odesłać do domu, ale wolał już męczyć się w szkole niż samotnie rozpaczać w domu, bo co mu innego pozostało.
Weekend też nie przyniósł zmiany Luny nigdzie nie było, znów zaczynał myśleć, że może to zjawa ze snów, ale tak intensywnie czuł na wargach jej chłodny pocałunek, że to doznanie nie mogło być urojeniem. Max wpadł popołudniu w niedziele i wyciągnął go na jakiś mecz koszykówki, a potem na piwo i niedziela jakoś zleciała. Noc znów pełna była koszmarów, choć parę piw uczyniło swoje i udało mu się zasnąć.


- Cześć, moi drodzy to jest detektyw Latos, prowadzi sprawę naszych NN – dr Rahm zawołał z daleka do Natalii i Artura stojących przed laboratorium i czekających na niego. – To… – zwrócił się do idącego obok mężczyzny w średnim wieku – moi studenci, chciałbym aby Pan z nimi porozmawiał, mają dość ciekawe pomysły i niezwykłe spostrzeżenia co do naszych NN, może na coś się to Panu przyda.
Detektyw spojrzał na parę dzieciaków z powątpiewaniem –wyraz jego twarzy wskazywał ewidentnie na to, że wątpi co takiego mogą powiedzieć ci dwoje. Dziewczyna wyglądała jak by miała najwyżej czternaście lat, a chłopak, chudy wysoki z podkrążonymi oczami, coś pomiędzy narkomanem, a niewyspanym imprezowiczem.
- Detektywie – dr Rahm nie odpuszczał, pomimo niechętnego spojrzenia detektywa – Wejdźmy do środka, zapraszam.
- Ale… doktorze, ja tylko chciałem zapytać, czy może któraś z poszkodowanych zaczęła odzyskiwać przytomność, lub coś się zmieniło
- No, właśnie, coś się zmieniło, to znaczy stan pacjentek się nie zmienił niestety –sprostował widząc zmianę spojrzenia detektywa po pierwszych słowach – Ale coś nowego o nich wiemy i to dzięki nim – powiedział wskazując na Natalię i Artura – No sami powiedzcie.
- No, tak pierwsza sprawa – zaczął Artur – znaleźliśmy coś co łączy te kobiety ze sobą, oczywiście oprócz urody, choć to też może mieć związek – przerwał na moment by sprawdzić jakie wywarł wrażenie – To Ospa – skończył z tryumfem
- Co, nie rozumiem – detektyw wyglądał na zakłopotanego
- One mają ślad po szczepieniu przeciwko ospie czarnej, ślad z dzieciństwa – dodał – U nas od dawna nie szczepi się przeciwko ospie, takie szczepienia mają czterdziestolatkowie, a one mają po dwadzieścia parę lat.
- Czyli…
- Czyli pochodzą z kraju gdzie jeszcze dwadzieścia parę lat temu były szczepienia dzieci przeciwko ospie.- Artur wyjaśniał powoli jak dziecku - Sprawdziłem w necie, w grę wchodzą kraje Azji i Afryki, ale one są białe i nie widać po  nich śladów intensywnego opalania, jednak okazało się, że w jednej z dawnych republik radzieckich dwadzieścia sześć lat temu było kilka zachorowań na ospę czarną i wtedy WHO zaleciła na tamtym terenie masowe szczepienia przeciwko ospie. – zakończył z tryumfem.
- Ma Pan informacje gdzie dokładnie to było – detektyw zmienił się w oczach
- Oczywiście, to dokładna mapka terenów objętych szczepieniami i dane do stron w necie – podał detektywowi papiery z uśmiechem – ale to nie wszystko…
- A widzi Pan jakie bystrzaki – z dumą wtrącił dr Rahm – No, teraz twoja kolej Natalia
- To, już nie jest takie oczywiste, ale chyba warto wziąć to pod uwagę – zaczęła Natalia ostrożnie –Szukaliśmy coś na temat podobnych przypadków pacjentów i podobnych uszkodzeń mózgu, przekażemy Panu dane jeszcze kilku podobnych kobiet w całej Europie. Zastanawialiśmy się jeszcze nad jedną teorią, tym razem dotyczącą pamięci – na moment przerwała. – Fields wykazał, że u podstaw zarówno pamięci długotrwałej, jak i krótkotrwałej leży specyfika połączeń miedzy neuronami. W miejscu styku neuronów, czyli synapsie, wypustka przekazująca sygnał (aksonem), napotyka dendryt - jedną z wielu rozgałęzionych wypustek sąsiadujących neuronów. Podczas tworzenia pamięci krótkotrwałej pobudzenie synapsy tymczasowo uwrażliwia ją na następną stymulację wzmacniając jej działanie. Po pewnym czasie braku nowych stymulacji sytuacja wraca do stanu wyjściowego. Natomiast w przypadku pamięci długotrwałej synapsy wzmacniane są na stale. Już od lat sześćdziesiątych naukowcy wiedzieli, że do utrzymania takich zmian w mózgu niezbędna jest aktywność genów w jądrze komórkowym, czyli ich ekspresja prowadząca do produkcji białek i kwasów nukleinowych (głównie RNA w przypadku pamięci autobiograficznej i DNA w pamięci umiejętności). – zawahała się na chwilę – Gdyby ktoś mógł przerwać połączenia między synapsami, lub dezaktywować geny w jądrze komórkowym, osoba straciłaby pamięć, ale gdyby to posunąć ciut dalej taka osoba mogłaby się wyłączyć. Tak jak nasze NN.
- To ciekawe – zastanowił się detektyw
-Ale nie to jest najistotniejsze… Widzi Pan szukałam też badań o wpływaniu na ludzki umysł…
- Chyba Pani żartuje, to czysta fantazja – oburzył się detektyw Latos
- No, nie do końca, choć na początku też tak myślałam, jednak znalazłam kilka ciekawych badań – przerwała na chwilę, sięgając do szuflady po plik artykułów. – Widzi Pan, dotychczasowe badania rezonansem magnetycznym i badania spektroskopowe wykazują, relacje między zdolnościami poznawczymi i stężeniem neuroprzekaźnika N-acetylo-asparaginianu (NAA), prawdopodobnie związanego z przenoszeniem informacji pomiędzy istotą szarą i białą. – Natalia spojrzała na detektywa, sprawdzając, czy nadąża. - Należy również przytoczyć hipotezę o wpływie dróg cholinergicznych w mózgu na funkcję uwagi. Układ cholinergiczny u ośrodkowym układzie nerwowym jest połączony z neuronami VIP (vasoactiveintestinalpeptide) w korze mózgowej. VIP może być uwalniany z neuronów z acetylocholiną do krwiobiegu. Jako, że obserwowano wzrost przepływu w okolicy związanej z kodowaniem informacji w połączeniu z procesami uwagi, drogi cholinergiczne w połączeniu z neuronami VIP mogłyby być jej substratem anatomicznym.
- Nie rozumiem co z tego wynika – spytał detektyw – W ogóle nie rozumiem…
- Być może zmieniając sztucznie stężenia neuroprzekaźników można wpływać na uwagę czyli również i świadomość. – Natalia wskazała na trzymane papiery - Może Pan to poczytać, najbardziej zainteresowało mnie badanie na uniwersytecie w Kazachstanie, tam jest artykuł, napisałam do prof. Siemionowa z pytaniem o szczegóły i opisałam nasze pacjentki. Dostałam bardzo ciekawą odpowiedź, proszę tu jest wydruk, a w skrócie, w trakcie badań coś się wydarzyło, oni nie do końca wiedzą co, ale jeden z badanych nagle jak by „się wyłączył”, przez kilka godzin nie reagował na żadne bodźce, choć obraz strukturalny był prawidłowy, w fMRI nie było żadnej reakcji. Po jakimś czasie badany obudził się bez żadnych konsekwencji i śladów, więc nie opisywali tego w artykule. Nie byli pewni czy to wpływ badania czy coś innego, a podobny przypadek już się nie powtórzył. – przerwała na chwilę i spojrzała na detektywa – może to i sf ale w kontekście naszych NN, może coś w tym jest.
- Po tej informacji wpadliśmy na pewien pomysł – dodał dr Rahm. – Chcieliśmy spróbować czy na nasze pacjentki podziała zmiana stężenia
N-acetylo-asparaginianu, oraz coś nazwałbym to „pozazmysłowego” skoro nic zmysłowego nie działa. Panna May opracowała schemat badania, ja poprosiłem znajomego psychologa zajmującego się hipnozą i prowadzącego takie trochę sf badania – roześmiał się – I spróbowaliśmy.
- I co udało się, ale pacjentki się nie obudziły – niecierpliwie spytał detektyw
- Aż tak dobrzy to nie jesteśmy – roześmiała się Natalia – ale niech Pan zobaczy, to zdjęcia fMRI, po wielu różnych próbach, u jednej pacjentki, tej ostatniej, coś się zmieniło. Widzi Pan tu jest aktywność, to okolica, w której mieści się ośrodek związany z emocjami negatywnymi, tu ma Pan obraz innego badanego, który oglądał, fotografie przemocy wobec kobiet, oprócz obszaru wzrokowego jest zaktywizowane to samo miejsce tylko słabiej.
- A zakładając, że to nie przypadek, co wywołało taki obraz – spytał detektyw
- No, właśnie, nasze hipnotyczne „medium” oglądało te same zdjęcia z prośbą aby przekazało obraz pacjentce. – Natalia spojrzała detektywowi w oczy - Na dodatek powtórzyliśmy to kilka razy, nie aktywował się ośrodek wzroku, ale emocje prawie za każdym razem, jednak tylko u tej pacjentki, pozostałe dwie nie reagowały
- Co można o tym sądzić, doktorze – detektyw zwrócił się do dr Rahm
- No cóż, to Pan jest detektywem, ma Pan wszystkie dane…, - roześmiał się - My snujemy swoje domysły i fantastyczne historie
- Chciałbym usłyszeć jakie…
Artur aż fukną zadowolony, bo już nie mógł wytrzymać by nie opowiedzieć o swoich super domysłach, którymi zarzucał Natalię i dr Rahm od kilku dni.
- No cóż, - zaczął – Jak wziąć pod uwagę wszystko co wiemy o pacjentkach to pewne spostrzeżenia nasuwają się same. Są piękne w podobnym typie urody, pochodzą prawdopodobnie z Rosji, nie ma nikogo kto by ich szukał lub zgłosił zaginięcie, były dobrze bogato ubrane, żadnych toksyn, narkotyków nic, żadnych obrażeń poza otarciami pochwy, było w raporcie z izby przyjęć – dodał na zdziwione spojrzenie detektywa i innych
Sprawdziłem, można by przypuszczać, że były bardzo ekskluzywnymi prostytutkami, no wiecie handel kobietami itp., które miały niefart i trafiły na psychopatycznego klienta, który zmuszał je do pracy siłą umysłu i wykorzystywał, a może inne takie osoby w ten sam sposób są wykorzystywane do ataków terrorystycznych itp. – zakończył.
- To chyba trochę przesada, a poza tym prostytutki raczej bywają pobite i uzależnione od narkotyków, zwłaszcza w okolicznościach handlu ludźmi – zauważył detektyw
- No, zawsze pozostaje UFO, kontrola umysłów, polityka itp. – Artur się nie poddawał tak łatwo
- Jasne teorii spiskowych jest od groma – zaśmiał się detektyw, ale dodał poważnie – Dziękuję, za cenne informacje, postaram się to sprawdzić i poszukać w danych policji, a do Pana doktorze mam prośbę o kontakt, jak na coś jeszcze wpadniecie, albo jak magicznymi sztuczkami uda wam się obudzić poszkodowane, to moja wizytówka z numerami telefonów. Do widzenia i jeszcze raz dziękuję.




Prześlij komentarz