Rozdział III




Natalia stała w grupie studentów i z uwagą przysłuchiwała się kolejnemu opisywanemu przez dr Wolan, ordynator oddziału neurologii, przypadkowi. Obchód był fascynujący zwłaszcza po ciągnącej się w nieskończoność, długiej odprawie w pokoju lekarskim, wysłuchaniu wszystkich zastrzeżeń i zaleceń, które głównie sprowadzały się do tego, że są nikim, mają się tylko przyglądać lekarzom, pomagać pielęgniarkom i salowym jak będzie to potrzebne i nie przeszkadzać. Teraz poznawali konkretne przypadki, zaczynając od najlżejszych, na górze, dla których były głównie zalecenia rehabilitacyjne i badania kontrolne, teraz przeszli na dolną część oddziału, do cięższych przypadków i pacjentów po przyjęciu na obserwacji, oraz na OIOM-ie.
Powoli przechodzili od pacjenta do pacjenta, poznając ich historie choroby i zalecenia na dziś. Zdziwiło Natalię, że większość z nich to byli ludzie starsi, w większości po udarach i wylewach, tylko  kilkoro z pacjentów nowo przyjętych było zdecydowanie młodszych, to jak wyjaśniła im ordynator częsta prawidłowość.
- Tu, w tej części oddziału leżą w większości pacjenci starsi, bo oni trudniej wychodzą z udarów i zatorów. – zatrzymała się na moment i ciągnęła dalej - U młodszych pacjentów poprawa następuje szybko i po kilku dniach z OIOM-u idą na górę, starsi często wymagają pełnej obsługi i są na granicy nawet przez kilka tygodni. – Tu spojrzała na przełożoną pielęgniarek i dodała – Prosiłabym tych z Państwa, którzy nie zgłosili się do pomocy przy rehabilitacji na górze, o pomoc pielęgniarkom w podawaniu pacjentom posiłków i sprawdzaniu ich potrzeb.
- Super – mrukną Artur cicho do Natalii – Tośmy się wpakowali, trzeba był zgłosić się do rehabilitacji
- No, trzeba było, ale tu może być więcej badań – z wahaniem odparła Natalia
- Jakoś nie wygląda
- Zobaczymy.
Ciche komentarze przerwała im dr Wolan podnosząc nieco głos.
- Rozumiem, że nie są Państwo zachwyceni, ale tak lepiej poznacie pacjentów i ich zaburzenia, a pomoc pielęgniarkom jest naprawdę potrzebna. Za, to – przerwała lekko się uśmiechając – Będziecie mieli dziś szansę uczestniczyć w ciekawych badaniach pod okiem dr Rahm. Proszę doktorze może Pan przedstawić przypadek.
Weszli do oszklonej małej salki pełnej cicho buczących monitorów i aparatury podtrzymującej życie. Dr Rahm zatrzymał się obok pierwszego z czterech łóżek i wziął do ręki kartę pacjentki.
- Tak, Pani ordynator. To biała pacjentka NN-3, lat ok dwudziestu kilku, trafiła do nas w nocy, przywieziona bezpośrednio po znalezieniu przez policję – widząc zdziwione spojrzenia studentów, dr Rahm dodał. – Pacjentka jest w śpiączce, ale w tym przypadku ciekawe jest to, że fizycznie nic jej nie jest – przerwał zastanawiając się, jak to najlepiej ująć. - Jest zdrowa, chemia w normie, nic w panelu toksyn, jedynie świeży ślad po cesarce i poziom hormonów wskazujący na ciążę, ale cesarka była przeprowadzona prawidłowo, nie ma śladów infekcji, ani nadmiernej utraty krwi, hormony prawidłowo wracają do normy.
- Ciąża była przyczyną jej stanu – spytał Artur
- Nie, zdecydowanie nic na to nie wskazuje
- Może to depresja poporodowa, skrajna
- Braliśmy to pod uwagę ale jest jeden problem… – dr Rahm zawahał się, po chwili ciągną dalej – To już trzecia pacjentka w takim stanie. Dlatego ta trafiła tu tak szybko. U pozostałych podobnie nie ma żadnych patologii, urazów, toksyn, każda jest całkowicie ogólnie zdrowa, poza tym, że jej mózg nie działa, pierwsza pacjentka też była w ciąży, druga nie, czyli ciąża nie jest przyczyną.
Opisywana pacjentka leżała na szpitalnym łóżku przykryta prześcieradłem i podłączona do monitora EKG i EEG, oraz do kroplówki. Była bardzo ładną długowłosą brunetką, o pociągłej twarzy regularnych rysach i pięknie zarysowanych ustach. Pomimo paskudnego jarzeniowego światła i całego szpitalnego otoczenia na pierwszy rzut oka sprawiała wrażenie niezwykłe pięknej, przywodziła na myśl gwiazdy filmowe, top modelki itp. Wyglądała spokojnie, nie na pacjentkę w stanie krytycznym, ale na śpiącą królewnę.
- Jak wspomniał dr Rahm, to trzecia taka pacjentka, pozostałe dwie również są u nas, jedna od dwóch miesięcy, druga od trzech tygodni, obie leżą w sali na końcu korytarza, dojdziemy tam za moment, cały czas są monitorowane. Wszystkie funkcje wegetatywne są w normie, samodzielnie oddychają, ich stan ogólny jest dobry, mimo stałego odżywiania pozajelitowego. Nie mamy ich danych, nie mamy o nich żadnej wiedzy, nikt ich nie zna, nikt nie szuka.
- Skoro ich mózg nie pracuje, to w zasadzie można uznać je za zmarłe? – spytała Olga wysoka blondynka, stojąca nieco z tyłu za Natalią
- W tym, tkwi zagadka, nie można ich uznać za zmarłe, ich mózg jest żywy, sprawia wrażenie wyłączonego, nie jednak są sztuczne utrzymywane przy życiu, reagują na ból, ciepło zimno, ich odruchy bezwarunkowe są w normie… - wyjaśnił dr Rahm. - Ludzki mózg, którego masa wynosi, około 2% naszej masy ciała, jest odpowiedzialny za około 20% zużycia tlenu z całego organizmu. W stanie spoczynku, około 80% energii zużywanej przez zdrowy mózg obsługuje zdarzenia związane z pracą neuronalnych i cyklicznych neuroprzekaźników GABA i glutaminianu. Doświadczenia pokazują, że większość aktywności mózgu, które są często pomijane, jest w toku, nawet jeśli mózg wydaje się nie robić nic, u naszych pacjentek ta praca jest w całkowitej normie.
- A jak obraz w rezonansie – spytała Natalia
- Dobre pytanie, ale sprawdzaliśmy rezonans strukturalny nie wykazuje żadnych nieprawidłowości i zmian, a za to funkcjonalny pokazuje brak reakcji, poza niewielkimi reakcjami bólowymi – i zaraz wyjaśnił - Rezonans strukturalny (badanie anatomii mózgu) opiera się na magnetycznych właściwościach wodoru, natomiast w rezonansie funkcjonalnym źródłem sygnału jest zachowywanie się w polu magnetycznym hemoglobiny: związanej i niezwiązanej z tlenem. – dr Rahm upewnił się, że wszyscy nadążają i ciągną dalej. - Krew zawierająca tlen ma inne właściwości magnetyczne niż krew pozbawiona tlenu, a obszary mózgu aktywowane w danej sytuacji mają większe zapotrzebowanie na tlen.
- Co daje taka różnica – spytała Olga
- Zapotrzebowanie to w pewnych obszarach wzrasta, gdy rejony te są zaangażowane w wykonywanie odpowiedniego dla siebie zadania, takiego jak mówienie, zapamiętywanie czy poruszanie ręką. – kontynuował dr Rahm - Badania czynnościowe mózgu dają szansę na dokładniejszą analizę funkcjonowania wybranych zmysłów: słuchu, wzroku, węchu, dotyku. Pozwolą też bliżej określić funkcje poznawcze np. pamięci, uwagi, orientacji przestrzennej, podłoża neurofizjologicznego emocji, lateralizacji funkcjonalnej półkul mózgowych. U tych pacjentek takie badanie nie wykazało, żadnych aktywności, nawet w sytuacji sztucznej stymulacji np. poruszania ich dłońmi
- A jak reagują na badanie potencjałami
- W ogóle, tak jak by całość była ekranowana
- Przecież to niemożliwe, każdy mózg wykazuje plastyczność….
- No właśnie – ordynator uśmiechnęła się do Natalii – myślę, że może dr Rahm, wykorzysta Pani doświadczenia z praktyki w instytucie biologii do diagnozy naszej pacjentki, Panno May, a w zasadzie naszych pacjentek.
Natalia zaczerwieniła się, czując na sobie zainteresowane spojrzenia pozostałych lekarzy i zawistne reszty kolegów.
- No, nie wiem czy…
- Znam, dr Pola, któremu pomagała Pani w badaniach, ma o Pani niesamowitą opinię – i nie pozwalając na jakąkolwiek dyskusję, zwróciła się do dr Rahma. – Doktorze proszę wziąć do pomocy przy badaniach Pannę May i jeszcze jednego studenta, reszta przyjrzy się ponownej tomografii i rezonansowi, a potem pozostaje na oddziale. – poinformowała. – teraz przechodzimy do następnego przypadku… proszę dr Jabłoński
Natalia stała lekko oszołomiona, ale tak w rzeczywistości głównie zaintrygowana przedstawionym przypadkiem pacjentki NN-3 i swoją dalszą ewentualną pracą z dr Rahmem. W tym momencie nie do końca docierały do niej informacje o przypadku ciężkiego udaru prawego płata skroniowego, u osiemdziesięcioletniego mężczyzny, przedstawianego przez dr Jabłońskiego. Zastanawiała się co mogło stać się tak pięknej, młodej dziewczynie, że zapadła w śpiączkę. Przypominała sobie różne przypadki uszkodzeń mózgu, no tak ale tu uszkodzeń nie było, przypomniała sobie myszy poddane za mocnemu działaniu pola przy badaniach potencjałami, ale one umierały bo przestawały u nich działać funkcje wegetatywne.
Z tych rozważań wyrwał ja szept Artura
- Jak myślisz, co mam zrobić, by Rahm mnie wybrał do pomocy?
- Nie wiem, powiedz coś mądrego najlepiej – uśmiechnęła się Natalia.
- Ale, co?
- Jak dojdziemy do tych pozostałych przypadków, to zapytaj czy próbowali w fMRI, badać inny odbiór zmysłowy np. reakcje na różne bodźce słuchowe, mowę, muzykę, hałas.
- No, tak to na pewno ciekawe, spróbuje, dzięki.
Po omówieniu pozostałych przypadków przeszli do kolejnej oszklonej sali, a potem do następnej. Jak przewidywała Natalia, Arturowi udało się zaintrygować dr Rahm pytaniem o rozróżnianie bodźców słuchowych, przy dyskusji o pozostałych pacjentkach NN. Natalia zwróciła uwagę, że te dziewczyny również były bardzo piękne, ale wkrótce zainspirowana dyskusją o ewentualnym rozróżnianiu bodźców zaczęła obmyślać plan programu dla fMRI w połączeniu z EEG, który można by zastosować.
Kiedy po skończonym obchodzie wszyscy mieli chwilę przerwy, zaszyła się w koncie pod ścianą i wyciągnęła laptopa, chwile poszperała i zaczęła pisać program w oparciu o swoje poprzednie badania w instytucie biologii doświadczalnej.
Tego dnia, wszyscy studenci obserwowali serię badań pacjentki NN-3, uczestniczyli w diagnozowani pacjenta po wypadku samochodowym i w paru punkcjach lędźwiowych, a w międzyczasie pomagali pielęgniarkom. Natalia każdą wolną chwilę spędzała kończąc i dopracowując swój program.


Spotkanie zaplanowane na wieczór zaczęło się dopiero po północy, ponieważ nie wszyscy zaproszenia goście mogli dotrzeć na czas. Sebastian siedział pod ścianą w ciemnym koncie pokoju, starając się nie rzucać za nadto w oczy, zwykle tak robił kiedy chciał obserwować niezauważony tych którym do końca nie ufał.
- Hej, pozwolisz, że zabunkruje się koło ciebie – Daniel z rozbrajającym uśmiechem wyrósł koło niego jak z podziemi – Nie mam ochoty pokazywanie się ojcu
- Co takiego zrobiłeś?
- No, nic tylko wczoraj byłem w barze i potem z kilkoma laskami trochę poszalałem, a wiesz, że on zawsze takie rzeczy wyczuwa, cały dzień go unikam, ale to spotkanie…
- Ach, to ten wypad do lasu to tak by nie być za długo w domu – zaśmiał się Sebastian
- No jasne, ale też by się przewietrzyć, no i pomogło – szepną konspiracyjnie Daniel
- A ja myślałem, że to za mną i naszymi demolkami w lesie tak tęskniłeś
- To też, swoją drogą, wiesz grzeczny spacerek z Luną to nie to samo, ona mnie zawsze trzyma na smyczy…
- Co mnie obgadujecie… aż mnie uszy palą – zawołała właśnie wchodząca Luna
- No, co ty, właśnie mówiłem jak lubię nasze wspólne spacerki – stropił się Daniel
- Jasne bujaj to innych…, ale sorki muszę na moment się urwać, jak by co, to ściemnijcie coś chłopaki, powinnam zdążyć pod koniec.
- Nie ma sprawy
- Fajnie, a przy okazji, ojciec prosił, byś przyjrzał się temu gościowi w jasnym garniturze, czy nie kręci za bardzo – zwróciła się do Sebastiana.
- A co Oliwia na zwolnieniu?
- Nie, ale ma kogo innego lustrować – zaśmiała się Luna – No, nic, to spadam.
- Uff – Daniel odetchną głośno – poleciała
- A szkoda, mogliśmy tu razem po bunkrować się – rzucił Sebastian – No, chyba idzie reszta, jak mamy się bunkrować to cicho i jakby nas nie było
W tym momencie wszedł do pokoju Gajusz wprowadzając zapowiadanych gości. Ku wielkiemu zdumieniu Sebastiana, dwóch z nich okazało się miejscowymi drobnymi bossami półświatka, a dwaj pozostali to szef policji i komisarz biura bezpieczeństwa. Takiego zestawu gości to nawet tu by się nie spodziewał, ciekawe co jest grane.
Goście byli nie mniej zaskoczeni niż Sebastian, ale Gajusz szybko wyjaśnił powody takiego spotkania i dotyczyło to oczywiście Macharenkę. Okazało się, że do Gajusza od jakiegoś czasu dochodziły informacje o jego działaniach, prawdopodobnie to jego ludzie byli odpowiedzialni z rabunki muzeum w Kairze i Luksorze w czasie styczniowych i lutowych zamieszek w Egipcie. Jak by tego było mało prawdopodobnie też nielegalnie wywozili oni w tym czasie ludzi z Egiptu, pod pretekstem pomocy, sprzedawali ich do niewolniczej pracy. Potem z kolei podczas wojny w Libii działo się podobnie, a nawet na większa skalę.
Na zdziwienie komisarza biura bezpieczeństwa, Gajusz wyjaśnił, że mają niestety konkretne osoby wyciągnięte z takich transportów przez jego współpracowników we Francji, głównie były to kobiety i dzieci zmuszane do prostytucji. Problem polega przede wszystkim na tym, że wszystkie te osoby, podobnie jak handlarze starożytnymi eksponatami sztuki, miały wyczyszczoną pamięć.
- Tylko dzięki specjalistycznej pomocy - Gajusz nie powiedział jakiej, zastrzegając sobie, że to jego „tajne metody”, zastrzeżenie dotyczyło głównie gości, Sebastian i inni członkowie ekipy Gajusza, doskonale wiedzieli jakie to metody, głównie Oliwia – byliśmy wstanie powiązać te przypadki właśnie na podstawie dziwnych symptomów zaburzeń pamięci.
Tutaj wtrącił się jeden z „mafijnych bossów”, dodając, że oni też trafili na działającego na ich terenie handlarza sztuką, który oferował zabytki Egiptu, nie był jednak w stanie nawet na torturach powiedzieć skąd ma te rzeczy. Ponadto od jakiegoś czasu trafiali też na prostytutki, które nie wiedziały kim są. W tym fachu to nie przeszkadza, a nawet to zaleta, ale kilka z nich zostało potem w dziwnych okolicznościach zabite, co psuje interesy, a w tych okolicznościach może ma to coś wspólnego z Macharenką.
Gajusz potwierdził te przypuszczenia, a komisarz policji dodał, iż wydział przestępczości zorganizowanej też prowadził ostatnio kilka spraw odnośnie prostytutek i handlarzy narkotykami, którzy nie były wstanie podać swoich danych, ani miejsca pochodzenia. Policja jednak raczej wzięła to na karb zastraszenia i owszem też podejrzewano ludzi Macharenki.
To był powód jego obecności na spotkaniu, a wobec tego, co tu usłyszał, postara przyjrzeć się sprawom bliżej i jest gotowy do współpracy. Nie może gwarantować oficjalnego wsparcia, ale udostępni maksimum informacji i w razie potrzeby może oddelegować kilku ludzi. Z kolei biuro bezpieczeństwa zaoferowało pełną pomoc i współpracę bez zastrzeżeń, podobnie jak przy poprzednich sprawach.
Gajusz następnie powiedział, że podstawowym problemem będzie ustalenie, jeśli to ma powiązanie z Macharenką, kto mu pomaga. Końcowym efektem spotkania było ustalenie przepływu informacji i współpracy.
Kiedy goście już wyszli, Gajusz zwrócił się na początek do Sebastiana i Oliwii
- No i co o nich myślicie
- Oni wszyscy nie byli do końca szczerzy, każdy z nich coś ukrywał, ale to co mówili było prawdą – powiedział poważnie Sebastian – Ten którego miałem obserwować, był chyba najbardziej szczery z nich wszystkich.
- Tak, Sebastian ma rację, ale to o czym myśleli to głównie własne informacje dotyczące tych spraw, ale przede wszystkim wszyscy boją się jak cholera – dodała Oliwia
- No dobra, w takim razie zaczynamy oficjalnie operację Macharenko – zaśmiał się Gajusz.
Niestety kolejne dwa dni dr Rahm był potrzebny na oddziale neurochirurgii i nie był czasu na przedstawienie mu nowych pomysłów badawczych. Za to Artur, już oficjalnie wybrany do pomocy dr Rahm, cały czas wysuwał kolejne hipotezy co do stanu pacjentki i również co do jej historii. Natalia pokazała mu swój program i razem zastanawiali się co jej mogło się stać.
W piątek rano Artur przywitał Natalię tak rozgorączkowany jak by co najmniej wygrał w totka.
- Co się stało?
- Całą noc zastanawiałem się nad naszą NN i wiesz wpadłem na pewna myśl…, ale nie śmiej się – rzucił – Włamałem się do paru baz danych, wiesz mam kumpla hakera z którym mieszkam….
- No, i…
- Pomyślałem, że może jest więcej takich przypadków… i miałem rację, ale nie u nas
- Co to znaczy nie u nas?
- Podobne dwa przypadki opisywał w Sztokholmie jeden lekarz, a trzy inne były we Francji, Włoszech i Hiszpanii
- Były…
- Tak, tamte pacjentki zmarły po miej więcej trzech miesiącach od przyjęcia do szpitala, nagle i bez przyczyny – dodał tonem triumfu jak by wpadł na wielką tajemnicę – i nikt ich nie potrafił zdiagnozować, a co najlepsze jedna z nich była w ciąży, ale dziecko nie przeżyło….
- Nieźle, ale takie dziwne przypadki się zdarzają
- Tak, ale to nie wszystko, znalazłem też badania rezonansem dwóch pacjentek z całkowitą amnezją wsteczną
- Ale co to ma wspólnego, amnezja powypadkowa czy w skutek stresu…
- Nie, te pacjentki nie miały wypadku, jedna była bardzo podobna do naszych NN, druga dużo młodsza 13 latka, obie podejrzewano o prostytucje – Artur zawiesił głos. – Ale ich pierwszy obraz fMRI, zaraz po ich przywiezieniu do szpitala, był prawie taki sam jak naszych NN.
- No coś ty…
- Początkowo były bez kontaktu, ale przytomne – Artur przerwał dla lepszego efektu. - Dopiero kolejne badania wykazywały w miarę normalne funkcje.
- No nie wiem, może rzeczywiście to ma coś wspólnego.
- Coś ty to bomba…, może nam uda się to rozgryźć
- Może… – powiedziała w zamyśleniu Natalia
Dziwne przypadki…” pomyślała jeszcze raz Natalia.
Gdzieś w świadomości zaczęła kiełkować nieśmiało absurdalna myśl, wywołana narzucającym się wspomnieniem „dziwnego przypadku” jakim był ratowany parę tygodni temu motocyklista.
Niby to kompletnie co innego, ale…, to, co w zasadzie uznała za przewidzenie i wyrzuciła ze wspomnień, czyli wrażenie, że słyszy jego myśli gdy go dotyka i dziwne słowa o zapominaniu….
Czy ktoś może wywierać wpływ na inny umysł, a jeśli tak to może można go też wymazać lub zablokować”. Te myśli przemknęły jej przez głowę jak błyskawica, jednak jej racjonalny umysł naukowca zapalił natychmiast ostrzegawczą lampkę
To kompletna bzdura, nie ma żadnych dowodów na to, że inny człowiek może wywierać wpływ fizyczny na umysł innego, co innego manipulacja umysłem, przez sugestię, torowanie itp., ale to domena psychologii i nie powoduje trwałych zmian fizycznych, z tym dupkiem motocyklistą to pewno też była z jego strony sugestia i manipulacja, by wywrzeć wrażenie i uniknąć odpowiedzialności za wypadek” – pomyślała rozsądnie, jednak postanowiła trochę poszukać informacji w necie na ten temat.
Kolejne dni spędzali z dr Rahmem na badaniach fMRI zarówno programem Natalii, jak i innymi, oraz na innych badaniach wszystkich trzech pacjentek. Artur i jego kumpel poszukiwali w sieci innych niewyjaśnionych przypadków, a Natalia dodatkowo szukała doniesień o wywieraniu wpływu. Nikomu jednak o tym nie mówiła bo uznała to za zbyt daleko posuniętą sf.

Przez następne trzy tygodnie, opracowując kolejne programy badawcze i analizując dane Natalia była tak pochłonięta badaniami, że ledwo co chodziła na zajęcia, a o wpadaniu do stajni i treningach prawie zapomniała. Niestety wszystko nadal nie posuwało ich do przodu w diagnozie.



Prześlij komentarz